Uwaga!
Na początku nie planowałem tak mocno rozbudowanej strony o zbrojnikach (jest już kilkaset zdjęć) i dlatego brakuje mi już miejsca na serwerze.
Z tego powodu przestałem dodawać nowe zdjęcia do działu Fotografie i Galeria mimo, że obecnie robię zdecydowanie lepsze technicznie fotki niż poprzednio.
Także nie mieszczą mi się już wszystkie pozycje na „listwie bocznej” strony głównej.
Już pogodziłem się z tym, że zbrojniki przesuwają ten „model” (zrobiony z fiolki po lekach) po całym akwarium.
Natomiast nie podoba mi się, że ryby zaczynają zmieniać też miejsce położenia ancipo co utrudnia mi robienie zdjęć.
Dlatego postanowiłem temu zapobiec i zrobiłem w akwarium drobne „przemeblowanie”.
Najpierw wszystkie „domki” przesunąłem ze środka na prawy koniec tej samej półki szklanej.
Potem postawiłem talerzyk na dnie akwarium ale po lewej stronie akwarium czyli po przeciwnej stronie niż są domki.
Chciałem aby zbrojniki miały jak najdalszą drogę do ancipo i musiały tu specjalnie przychodzić.
Na środku tego talerzyka umieściłem ancipo.
Teraz będę miał wygodną sytuację w robieniu zdjęć bo talerzyk stoi w miejscu gdzie mi się najlepiej robi fotki.
Oprócz tego nie będę miał już na zdjęciach „paprochów”, które unoszą się z dna akwarium jak zbrojniki robią gwałtowne ruchy na ancipo.
Najczęściej na ancipo bywa samica Żółta.
Widać wyraźnie, że ten przyrząd bardzo ją zajmuje bo spędza tu najwięcej czasu.
Potrafi jednorazowo przebywać na ancipo nawet po kilka minut bez „zejścia” z przyrządu!
Trzeba też przyznać, że Żółta jest współtwórcą tego ancipo bo wprawdzie ja go wymyśliłem i wykonałem ale na podstawie obserwacji jej zachowań, które mi pokazała.
Bo skąd mogłem sam wiedzieć co zbrojniki lubią?
Myślę, że jak „głębiej” popatrzeć na to zdarzenie to jest to jakiś rodzaj kontaktu i współpracy z rybą!!
Zauważyłem, że oprócz huśtania się na piłeczce Żółta często łapie pyszczkiem sznurek ancipo i szarpie nim gwałtownie co powoduje podskakiwanie szklanej kulki i powoduje też hałas. Fot.1-6.
| |
|
Zwracam uwagę na to jak chwytny jest ten jej pyszczek!
Potrafi nim mocno złapać sznurek, ciągnąć go w dół razem z piłeczką ancipo.
Widać to dobrze na zdjęciach a także skutki tego działania bo sznurek ma odstające włoski i jest „zmechacony”(poszarpany).
Zwracam szczególną uwagę na ostatnie zdjęcie, które mnie wręcz rozbraja!
Pierwszy raz w życiu widzę rybę w pozycji na „kolanach”, która z taką zawziętością ciągnie pyszczkiem za sznurek!!
Takie zachowanie Żółtej przypomina mi trochę zachowanie psa ciągnącego zębami smycz trzymaną przez swojego Pana.
Czy zbrojnik jest tak inteligentny, że potrafi się tak świadomie bawić??
Kilka razy widziałem też jak samica Żółta popychała głową szklaną kulkę ancipo.
Natomiast dość często Żółta (a także inne zbrojniki) dotykała pyszczkiem szklaną kulkę. Fot. 318.
Jak pierwszy raz zostawiłem ancipo na talerzyku przez całą noc to okazało się, że rano talerzyk był pusty.
Zbrojniki (zbrojnik?) w nocy wyrzuciły ancipo z talerzyka!!
Przecież ten talerzyk ma pochyłe brzegi i trzeba użyć znacznej siły aby popychać ancipo pod „górkę”.
Usunięcie ancipo z talerzyka nie jest proste i wymaga samozaparcia i konsekwencji w działaniu!
Przez kilka dni, prawie każdej nocy ancipo był wyrzucany z talerzyka.
Potem okazało się, że jak wychodzę z pokoju na dłuższy czas np po zakupy to po powrocie także ancipo był wyrzucony na zewnątrz talerzyka!
Na pewno nie robi tego samica Żółta bo ona ciągle się nim zajmuje na różne sposoby albo często kładzie się blisko ancipo i sobie tak leży. Fot.319.
Sprawia to wrażenie, jakby go pilnowała?
Na tym zdjęciu widać, że druga samica przyszła zobaczyć co robi Żółta na talerzyku?
Oprócz tego „pilnowania” ancipo samica Żółta huśta się na piłeczce po kilka razy dziennie.
Myślę, że sprawcą wyrzucania ancipo z talerzyka musi być samiec Wielorożec bo działa tylko wtedy kiedy mnie nie ma w pokoju albo śpię co na jedno wychodzi.
Moje podejrzenie padło na samca Wielorożca bo drugi samiec (Trójrożec) nie ma „głowy” do takich spraw bo znowu przechodzi jakiś okres urojonego ojcostwa i ciągle siedzi w dziurze korzenia.
Obok Trójrożca widuję też często samicę Rudą, która ma też szatę godową. Fot.320.
Niestety z tych ich „amorów” nie ma ikry.
Wcześniej określałem to zachowanie Trójrożca jako urojone ojcostwo bo siedział sam w dziurze korzenia.
Jednak teraz widuję tam też obok niego samicę Rudą i oboje biorą udział w tym dziwnym „pustym tarle”.
Nie bardzo wiem jak nazwać to ich zachowanie bo nie jest to prawdziwe tarło!
Któregoś dnia położyłem się spać w dzień, po obiedzie.
Jak się obudziłem to usłyszałem głośne uderzenie szklanej kulki o dno akwarium.
Popatrzyłem na talerzyk a na nim był tylko Wielorożec a kulka szklana była na zewnątrz talerzyka.
Zobaczyłem też, że sznurek od ancipo jest przerwany na wysokości jednej trzeciej swojej długości licząc od dołu.
Wielorożec zerwał sznurek i wyrzucił kulkę z talerzyka?
Ale w jaki sposób on to wszystko zrobił?
W związku z tym wydarzeniem w pierwszym odruchu zamiast sznurka bawełnianego przywiązałem do ancipo cienką żyłkę wędkarską.
Jednak szybko uświadomiłem sobie, że jest to bardzo zły pomysł.
Potem zamiast żyłki wędkarskiej dałem nitkę poliestrową bo bawełnianej nie miałem w domu.
Nici bawełniane są już bardzo rzadko używane i nie ma ich w zwykłych sklepach pasmanteryjnych.
Jednak obserwując zbrojniki na ancipo z tą nitką, stwierdziłem, że nić ta też jest nieprzyjazna dla ryb. Fot.321.
Na tym zdjęciu widać jak ta czarna nitka zahacza o płytki na brzuchu samicy Żółtej.
Dlatego powróciłem do swojego sznurka z bawełny.
Myślę, że do ancipo trzeba stosować sznurki bawełniane lub włóczkę z wełny naturalnej.
Pamiętam jak zbrojniki potrafiły mocno uderzać płetwą ogonową w szklaną kulę o czym pisałem dużo wcześniej.
Może zbrojnik w ten sposób czyli silnym uderzeniem płetwy ogonowej w szklaną kulkę wyrzuca ancipo z talerzyka?
Jak na razie sprawa ta jest niewyjaśniona.
Szkoda, że nie mam kamery (na podczerwień) bo wtedy wszystko byłoby bardzo proste.
Jak zobaczyłem Wielorożca leżącego na pustym talerzyku po wyrzuceniu ancipo to uzmysłowiłem sobie, że popełniłem wcześniej duży błąd w logicznym rozumowaniu!
Dotychczas traktowałem w akwarium talerzyk jako talerz czyli podstawkę pod „coś” bo takie przeznaczenie ma ten przedmiot w ludzkim świecie.
Natomiast dla zbrojników jest to przedmiot z „kosmosu” czyli z innego świata i w najlepszym wypadku mogą go traktować jako bardzo specyficzny kamień?
W związku z tym zbrojniki mogą przychodzić sobie na talerzyk dla samego talerzyka a nie z powodu przedmiotu, który się na nim znajduje!
Albo przychodzą tam z jednego i drugiego powodu niezależnie od siebie!
Może więc Wielorożec wyrzuca ancipo bo chce mieć dla siebie pusty talerzyk?
W połowie drugiego tygodnia zbrojniki przestały wyrzucać ancipo z talerzyka??
Zmieniam temat bo za dużo w tym wszystkim jest tajemnic i niejasności!
Kiedyś w młodości wędkowałem.
Bardzo lubiłem te nocne wyjazdy na ryby.
Jednak nad wodą bardziej urzekała mnie magia świtu i odgłosy budzącego się dnia niż samo łowienie ryb.
Dlatego dość często łapałem ryby na pusty haczyk (bez przynęty) co powodowało mało pochlebne komentarze kolegów wędkarzy na temat mojego rozumu.
Pamiętam też, że jak już złowiłem rybę i zdejmowałem ją z haczyka to całe dłonie miałem silnie „pobrudzone” śluzem pokrywającym ciało ryby i dopiero wytarcie rąk szmatą usuwało ten obfity rybi śluz z dłoni.
Dlatego jak pierwszy raz zdecydowałem się wziąć zbrojnika do ręki to pierwszą moją myślą było to czy w ten sposób nie pozbawię go śluzu, który pokrywa ciało ryb.
Wtedy też zauważyłem, że zbrojnik nie ma na ciele śluzu jak inne ryby.
Dlaczego?
A było to wtedy kiedy zauważyłem, że wyjmowanie zbrojników przy użyciu siatki akwarystycznej jest dla nich bardzo nieprzyjazne.
Uważam, że dzieje się im krzywda przy takim wyjmowaniu bo zawsze się mocno wczepiają pazurkami w oczka siatki.
Wtedy pomyślałem sobie, że może dla nich będzie lepiej jak będę brał je delikatnie do ręki i w ten sposób przenosił do innego zbiornika.
Oczywiście pamiętałem też o dużej różnicy temperatur jaka jest między ciałem zbrojnika a temperaturą mojej dłoni ale pomyślałem, że może to i tak będzie mniejsze zło dla ryby niż posługiwanie się siatką akwarystyczną?
Wtedy właśnie zauważyłem, że przy delikatnym wyjmowaniu zbrojnika na rękę ryba zachowywała się jakby mdlała czy traciła przytomność?
Najpierw pomyślałem, że może w mojej dłoni pojawiają się jakieś bioprądy i dlatego tak zbrojniki reagują?
Potem zauważyłem, że obrotowy ruch dłoni z rybą na ręku powoduję ten stan hipnozy.
Tak stopniowo powstał „opis” hipnozy zbrojników.
Na początku pomyślałem jeszcze, że może ja mam jakieś „specyficzne ręce” dlatego poprosiłem drugą osobę o powtórzenie tej hipnozy i okazało się, że też opisany przeze mnie sposób działa na zbrojniki.
Potem nasunęło się pytanie czy ta czynność jest bezpieczna dla zbrojnika?
Z tego powodu właśnie zdecydowałem się na przykrycie drugą dłonią ryby leżącej na ręce aby z niej nie wypadła.
Natomiast sam fakt przebywania zbrojnika na powietrzu nie powinien mu zaszkodzić bo trzeba pamiętać, że ryby te mogą oddychać powietrzem atmosferycznym!
Ostatnio jak czyściłem dno akwarium (z zieloną wodą) i opuściłem w nim poziom wody to zauważyłem przyssanego zbrojnika w pozycji poziomej (grzbietem do dołu) do obudowy pompki wodnej.
Poziom wody był już około 30cm poniżej tej pompki a zbrojnik tego nie zauważył?
Najpierw, ze zwykłej ludzkiej życzliwości, chciałem zbrojnika lekko popchnąć palcem ale po namyśle postanowiłem nie zwracać mu uwagi, że jest na powietrzu.
Jak ma ochotę dotlenić się powietrzem atmosferycznym to jego sprawa.
Zbrojnik nie zauważył, że oddycha powietrzem atmosferycznym?
W takiej sytuacji każda prawdziwa ryba od razu objawia swoją tragiczną sytuację i „rzuca” się i zachowuje się jak przysłowiowa ryba wyjęta z wody.
A ten zbrojnik „siedział” tam z własnego wyboru i nie zauważył, że jest na powietrzu bez wody?
Mógł przecież w każdej chwili puścić pompkę i wpaść do wody a jednak tego nie zrobił?
Dlaczego?
Nie wiem jak długo tam „wisiał” ale na pewno kilka lub kilkanaście minut zanim go zobaczyłem.
Przerwałem czyszczenie akwarium i zająłem się innymi sprawami.
Jak sprawdziłem powtórnie po godzinie to go już tam nie było, zdecydował się w końcu na „skoczenie” do wody.
To jest koniec mojego pisania o zbrojnikach.
Zapraszam na swoją nową stronę, tym razem piszę o emocjach i uczuciach o ich powstawaniu i przeżywaniu.
| |

fot. 318

fot. 319

fot. 320

fot. 321 |